Szkoła Podstawowa nr 9

im. Marii Skłodowskiej - Curie

tata bez raka.jpeg

Pomóż mi być tatą jak najdłużej - razem poradzimy sobie z rakiem !
Myxoid Liposarcoma to nowotwór złośliwy, który zaatakował mnie po raz pierwszy w 2015 roku. Od tej pory przeszedłem 3 skomplikowane operacje, 2 radioterapie, a obecnie jestem w trakcie trzeciej chemioterapii. Walczę i nie zamierzam się poddać!

https://zrzutka.pl/53f4wg


Drodzy znajomi i nieznajomi - mimo wewnętrznej siły, determinacji i wsparcia najbliższych - bez Waszej pomocy moja walka zostanie spisana na porażkę. Zbieram na niestandardowe sposoby leczenia w Polsce (i nie tylko) oraz wsparcie w terapii onkologicznej (jak np. w klinice Immunomedica w Warszawie)

W Niemczech są dwie kliniki leczące komórkami macierzystymi, które wzmacniają system immunologiczny do walki z nowotworami. Koszt jest ogromny, bo ok. 7,5 tys. EUR za samo jedno podanie z serii oraz pobyt. Kwoty zwalają z nóg, chcę jednak wierzyć, że z Waszą pomocą jest to możliwe.

Dodatkowo, chciałbym wspomóc organizm olejem CBD z konopi siewnych (koszt oleju 50% to ok. 2 000zł/10g, co starcza na miesiąc). Suplementacja konopiami wspomaga organizm w trakcie wyniszczającej chemioterapii oraz niszczy komórki nowotworowe.

Mimo ogromnego wsparcia rodziny – żony Małgosi oraz dwójki cudownych, pełnych energii dzieci) - nie stać nas na powyższe leczenie. Czasem rano zastanawiam się, ile może kosztować dzień z nimi. Dla mnie każdy jest bezcenny. Dlatego z całego serca proszę o wsparcie i Twój, choćby najmniejszy udział w zbiórce.

Zebrane środki zamierzamy przeznaczyć na terapie wspomagające leczenie, leczenie komórkami macierzystymi oraz suplementację olejem CBD.

Zaczęło się niewinnie... od zgrubienia mięśnia na lewym udzie, które nagle spuchło do gigantycznych rozmiarów. Po kilku wizytach u ortopedy i badaniach obrazowych skierowano mnie na biopsję - wynik: nowotwór Myxoid Liposarcoma (tłuszczakomięsak śluzowaty).

Pierwsze odczucia: szok i strach - co dalej? Trafiam do Centrum Onkologii - Instytutu im.Marii Skłodowskiej-Curie, do Prof. dr hab. Piotra Rutkowskiego z Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków. Zaraz po Wielkanocy 2015 zaczynam ciężką 5-tygodniową radioterapię, po której w lipcu usuwają mi mięsień czworogłowy (a z nim guza wielkości bochenka chleba). Długa rana (od kolana do biodra) goi się trudno i długo, ale nie czekam i z radością zaczynam jesienią rehabilitację w Centrum Damiana i uczę się chodzić na nowo!

Nie ma jednak łatwo - sam przypadkiem wyczuwam w lutym 2016 guz nad lewym biodrem. Badania potwierdzają przerzut, przechodzę tygodniową radioterapię i operację usunięcia guza 10cm średnicy wraz z częścią talerza biodrowego. Spokój nie trwa długo - już w listopadzie 2016 podczas usunięta zostaje kolejna część lewej nogi, gdzie pokazał się mięsak. Marzenia o powrocie na deskę snowboardową odjeżdżają… ich miejsce także zastępuje strach i ból.

W wakacje 2017 zaczynam odczuwać dolegliwości jak przy rwie kulszowej - niestety, to nie ona, a guz przy kręgosłupie w odcinku lędźwiowym. Tak wredny, że nacieka m.in. na kręgi, łamie je i wnika do rdzenia kręgowego, w efekcie czego tracę władzę w nogach i "ląduję" na wózku inwalidzkim. Nie tak wyobrażałem sobie “zabawę” na weselu jedynej siostry...

Słabo sobie radzę, pomimo bardzo silnych leków przeciwbólowych oraz wsparcia psycho-onkologów. Ludzie dobrej woli, przyjaciele stworzyli, a także zamontowali system pochylni oraz najazdów, które umożliwiają mi wyjechanie wózkiem z domu. To bardzo wiele dla mnie znaczy. Tak samo jak zawożenie lub odbieranie mnie ze szpitala, ponieważ moja dzielna żona nadwyręża kręgosłup "targając" wózek i mnie. Przez 7 miesięcy, co 3 tygodnie przyjmuję chemioterapię zwaną "czerwonym diabłem": farmorubicyną, dakarbazyną i cylkofosfamidem. Niezłe świństwo, ale skuteczne - bo w styczniu'18 zaczynam poruszać się przy chodziku.

Wiara w to, że będę znów chodził jest ogromna - a najmocniej dopingują mnie moje dzieci! To właśnie one i żona dodają mi na każdym etapie najwięcej sił! Od maja'18 poruszam się jedynie przy kulach ortopedycznych - żegnaj wózku, żegnaj chodziku (oddaje je z powrotem do wypożyczalni). Na dodatek zmiana także chemii na "lżejszą", jednodniową co 2 tygodnie!

Po wakacjach przechodzę kolejne badania obrazowe, które pokazują 2 nowe guzy: w brzuchu oraz w prawym płucu. Lekarze podejmują decyzję o zmianie chemii na Yondelis, czyli trabektedynę - od września'18 spędzam co 3 tygodnie dobę w szpitalu na warszawskim Ursynowie.

Nie chcę marnować czasu... stale szukam terapii, która wspomoże mnie w walce. Muszę wygrać, bo chcę być tatą jak najdłużej!!! Ostatnie lata w mojej rodzinie pokazały, że jesteśmy w stanie stawić czoła problemom. Jednak w tym przypadku nie tylko siła, determinacja i chęć życia się liczy, tu liczy się także każdy grosz.

Pomóżcie proszę mi w tej walce! Nie wiem ile mam, ile My mamy czasu - pomóż mi być tatą jak najdłużej - razem poradzimy sobie z rakiem!

#tatabezraka

Odsłon artykułów:
1750855

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem